Jesteś tutaj
Strona główna Patchwork

Nowe życie Po.

Jak ułożyć swoje życie po rozwodzie, zdradzie? Niestety muszę Cię rozczarować, bo nie mam patentu na szczęście i udane życie, posiadam jedynie duży bagaż doświadczeń, którym mogę się podzielić. Wiem również, że temat rozpadu małżeństwa czy zdrady jest bardzo delikatny i każdy czy to Ty czy ktoś inny przeżywa to na swój sposób, starając się zwyczajnie przetrwać. Dlatego nie powiem Ci, co masz zrobić, nie dam tony złotych rad, nie mam zamiaru też nikogo umoralniać. Trochę informacji na temat jak przeżyć rozwód zawarłam w artykule TU. Jak masz ochotę poczytaj 983

Zdrada i ciąża.

  W ostatnim czasie w telewizji śniadaniowej był poruszany problem zdradzania kobiet w ciąży. Trochę mnie ten temat szturchnął z kilku powodów. Pierwszy jakże oczywisty sama jestem mamą trójki dzieci, więc poniekąd identyfikuję się z kobietą będącą w ciąży, drugi wynika z moich doświadczeń empirycznych z czasów, kiedy jeszcze męża miałam.   Panie w telewizji tłumaczyły, z czego to wynika. Wymieniły kilka powodów takich jak brak współżycia, zmiany, które zachodzą w partnerce, zmiany, które zachodzą w domu, niedojrzałość, problemy z porozumieniem i tak dalej. Podsumowując biedny mężczyzna czuje się niekochany i odepchnięty, więc szuka pocieszenia w ramionach na przykład koleżanki z pracy. Tutaj niestety pojawia się drugie ogniwo, ta druga kobieta, która powinna teoretycznie cudzego nie tykać, ale tyka. Mało tego zdarza się, że ona uważa, że temu biednemu mężczyźnie dzieje się krzywda, i ona ta druga kobieta go pocieszy i doprowadzi do pionu. Straszne to jest, ale ten problem istnieje i nie

Czy tata mnie kocha?

Kiedy związek się rozpada, dotyka to wszystkich domowników. Niestety dzieci również. Dla dziecka rodzice zawsze będą bardzo ważni. Nie ma na to wpływu sytuacja, jaka doprowadziła do rozstania. To są rodzice. Mam koleżankę, która pracuje w domu dziecka. Mówi, że dzieci odebrane w wyniku poważnych zaniedbać tudzież przemocy i tak tęsknią i chcą wrócić do domu, do mamy taty. Tak już jest. Moja koleżanka rozstała się z partnerem po 10 latach małżeństwa. Czy był to udany związek? Nie mi to oceniać, z tego, co mówi Ola końcówka była straszna. Małżonek nadużywał alkoholu, zdarzała się przemoc psychiczna, również fizyczna. Oli bardzo długo zajęło podjęcie decyzji o rozstaniu. „-To trudny wybór, szczególnie jak ma się dzieci – tłumaczyła się Ola, za każdym razem jak poruszałam ten temat.” Ważyła każdy szczegół, finalnie się rozstali. O ile Ona i dzieci mają się dobrze a tyle były mąż pije dalej, kontaktu z dziećmi nie ma praktycznie żadnego. Pojawił

Samotna matka? Samodzielna i wspaniała mama!

Samotna matka? Samodzielna i wspaniała mama!

Samotna matka? Samodzielna i wspaniała mama! To określenie bardzo bliskie mojemu sercu. ...Pamiętam bardzo dobrze jak  3 może 4 lata temu byłam w urzędzie i załatwiałam jakieś pierdy. Pani w okienku wypełniała pola w formularzu i się pyta.... - Ile osób w gospodarstwie domowym? - W sumie 3. Stuka powoli w klawiaturę komputera, którego lata świetności minęły wieki temu. - Małoletnich ile? - Dwoje Dwoje mruczy pod nosem i wklepuje. - Samotna matka? - Wolałabym samodzielna – bąknęłam. Pani poprawiła okulary na nosie, spojrzała na mnie ludzkim wzrokiem wysiliła się na uśmiech, to i tak dużo jak na Panią w urzędzie, i wróciła do stukania mozolnie w klawiaturę. Nigdy nie lubiłam tego określenia, samotna matka. Co za debil je wymyślił? Wcale nie uważałam o sobie, że jestem samotna. Miałam dzieci to raz, dwa miałam pieseła i dwa chomiki, rodzinę bliższą i dalszą oraz przyjaciół. Wieczorami owszem brakowało drugiego dorosłego domownika w domu, aby zwyczajnie posiedzieć z kimś starszym wiekowo niż 8

Kiedy ON odchodzi.

  Czasami zdarza się tak, że to ON odchodzi. Pakuje się i mówi, że to koniec, że zabiera swoje zabawki, tudzież pakuje jej zabawki i prosi, aby przeniosła się do innej piaskownicy i tam zbudowała sobie nowy dom. Oczywiście On nie odchodzi bez przyczyny, przeważnie coś już nie gra od dawna i obydwoje o tym wiedzą, tylko kobiety jakby dłużej podejmują decyzję o rozstaniu i czekają nie wiadomo, na co. Chyba nie mogę tak napisać, bo doskonale wiem, na co czekają kobiety. Kobiety zwyczajnie walczą do końca, nawet jak już nie ma, o co walczyć. Już takie jesteśmy, ja taka jestem. Nie chcę mówić za większość, ale podejrzewam, że typowa baba już tak ma. Niestety jakkolwiek by nie było źle i tak takie odejście jest jak policzek. Bo to ON odszedł nie my. I nagle świat się wali, nie ważne jak źle było, jego już nie będzie. Tak przypomina mi się od razu fragment

Miłość z Internetu.

Miłość z internetu

  Muszę się przyznać bez bicia, że historia moja i nie męża zakrawa na jakieś romansidło. Często siadamy i gadamy, jak to się w ogóle stało, że my tutaj tak razem.  A to, że mamy wspólne dziecko, gdzie ja po drugim powiedziałam nigdy w życiu, jest dla mnie fenomenem. Aż chciałoby się powiedzieć tak musiało być, nie inaczej. Poznaliśmy się jeszcze w szkole średniej. To też trochę przypadek, ja zostałam tam siłowo zaciągnięta przez ojca, z uwagi na skalę problemów wychowawczych, jakie sprawiałam. Mam cichą nadzieję, że to do mnie nie wróci w postaci nastoletniego rozkwitu córki. Wtedy zbyt dużo do powiedzenia nie miałam, tak, więc uszyli mi na miarę mundurek, który absolutnie z miarą nie miał nic wspólnego, wbili do głowy kodeks reguł, jakie obowiązują i tyle. Miałam wyjść na ludzi. Nie było łatwo. Nie to, że lubiłam siebie taką, jaka byłam. Wiele rzeczy robiłam pod publiczkę, jak typowa zbuntowana nieletnia.

Do góry