Jesteś tutaj

Chomiki w kołowrotku.

Chomiki w kołowrotku.

Dorosłe życie czasami mnie przytłacza. Naprawdę. Dorosłe życie mnie, jako kobiety i jako matki i jako nie żony przytłacza mnie momentami tak, że nie mam siły oddychać. Jaki jest sens naszego życia. .. Każdy jeden dzień naszpikowany jest do granic, jak balonik, pompowany powietrzem, niemalże pęka. Bieg od rana do wieczora, jak pracowałam zawodowo, chociaż miałam chwilę odpoczynku w pracy, takiego psychicznego, a teraz jak jestem w tym kołowrotku nie mam, kiedy się zatrzymać. Każdy czegoś chce, od suki począwszy na króliku skończywszy, przez pierwszą, drugiego, trzeciego i nie męża, który z racji tego, że praktycznie nie bywa w domu, za wiele mi nie dorzuca, by zwyczajnie go nie ma. Co wcale nie jest takie fajne, bo cała uwaga domowników i zwierząt futerkowych skupiona jest na mnie a ja jestem w jednej osobie a nie w dziesięciu, tylko tego już nikt nie rozumie. Tak, więc jestem w tym moim kołowrotku jak taki chomik, który wiecznie kręci się w kółko i biegnie,

Dopóki śmierć nas nie rozłączy.

Dopóki śmierć nas nie rozłączy.

...Dopóki śmierć nas nie rozłączy, na dobre i złe... Bycie razem wcale nie jest proste. Czasami bycie z samym sobą jest trudne a co dopiero z drugim człowiekiem. Nie wiem czy jest jakiś złoty patent, ale ja mam pewną teorię na ten temat, a dokładnie kilka słów kluczy, które nakreśliło w mojej głowie życie. Nie jestem oczywiście jakimś super autorytetem, wszak jedno małżeństwo się rozpadło i u mnie i u NM, ale może właśnie dlatego patrzymy się teraz inaczej na siebie, bardziej dbamy, jesteśmy elastyczni, wyrozumiali. Wydaje mi się, że każdy z nas na początku trochę gra, chce się pokazać z tej najlepszej strony. Trochę bardziej się śmieje, wygłupia, przymyka oko na różne niedociągnięcia. Bardziej dba o wygląd. Zawsze jest się ubranym, pachnącym, uśmiechniętym i zadowolonym. Może trochę nakręca nas chemia, różowe okulary i endorfiny, ale prędzej czy później przychodzi życie. Nie twierdzę, że jest gorsze, jest inne, poczochrane, niewyspane, sfrustrowane, a

Ty też możesz polubić swoje życie. Wystarczy chcieć.

Ty też możesz polubić swoje życie. Wystarczy chcieć.

Ty też możesz polubić swoje życie. Wystarczy chcieć. Człowiek ma kapryśną naturę, lubi marudzić i narzekać na wszystko, począwszy od pogody. Generalnie jakkolwiek by nie było dobrze, zawsze jakąś dziurę w cały można znaleźć, następnie się jej uczepić i już nasze życie jest nie takie. Bo plany były inne, marzenia inne, a gdzie jesteśmy? Dlaczego tutaj, w tym miejscu właśnie, jak mieliśmy być zupełnie gdzie indziej? Myślicie, że ja jestem inna? Nie jestem, ale pracuję nad tym, aby dostrzegać plusy. To jest bardzo ważne. BARDZO. Oczywiście, kiedy mam PMS to mi nic nie pomoże i wtedy świat jest zły, gryzie mnie i kopie, nikt mnie nie kocha, a ja mam ochotę popełnić seppuku, ale w każdy inny dzień staram się widzieć tą jaśniejszą stronę życia. To gdzie jesteśmy, jest tak naprawdę efektem naszych wyborów i decyzji. Oczywiście jest też element wypadków, decyzji osób trzecich, z którymi byliśmy, jakiś okoliczności. Wiadomo. W każdym razie,

Kosmetyczka prawdę ci powie.

Kosmetyczka prawdę ci powie.

Kosmetyczka prawdę ci powie. Wiecie, kto jest najlepszy psychologiem na świecie? Nikt inny jak kosmetyczka. Osoba całkowicie niezwiązana z naszym życiem, z psychologią. Ot zwykły człowiek, który powie zwyczajnie, co myśli. Ja przyznaję się bez bicia zakładam sobie rzęsy. Uwielbiam je za wygodę. Wstaję rano i jestem zrobiona. Taka moja fanaberia, poza tym trzeba czuć się dobrze we własnej skórze. Zabrakło mi czasu na siłownię to, chociaż to. Moja kosmetyczka to przemiła osoba, w wieku zbliżonym do mojego, doświadczona przez życie równie mocno jak ja. Poszłam do niej ostatnio na klejenie w fatalnym stanie psychicznym, wiele sytuacji się zbiegło, za duży niedobór snu, brak możliwości odreagowania, wieczny pęd, tona pracy. Z boku może się wydawać, że taka mama wychowująca dzieci i pracująca w domu to ma super. Wszystko łączy, dojeżdżać nie musi. Fajnie. Tylko taka mama pracuje dosłownie 24 na dobę. Nie mąż wraca koło 18 wychodzi rano, junior w ciągu dnia jest wymagającą bestyjką do tego

Blog w kilku krokach, Ty też to potrafisz.

Blog w kilku krokach, Ty też to potrafisz.

Zawsze chciałam pisać. Już w szkole podstawowej moja nauczycielka popychała mnie w tym kierunku. Był czas, że gryzmoliłam wiersze w starym notatniku, później chciałam stworzyć książkę, ale zawsze brakowało mi cierpliwości, a później było życie ........ Skończyłam studia, poszłam do pracy, która z pisarstwem miała niewiele wspólnego. Wieczny niedoczas i życie w biegu. Dopiero na urlopie wychowawczym zrodził mi się w głowie pomysł bloga. Oczami wyobraźni widziałam swój kawałek podłogi w wirtualnej przestrzeni, gdzie będę mogła pisać, poznawać ludzi, zbudować coś od początku. Aż mi się oczy świeciły, zresztą nadal mi się świecą, jak teraz wracam wspomnieniami do tamtego czasu. Niestety nie wiedziałam jak się za to zabrać, szukałam na forach internetowych informacji odnośnie serwisu. Byłam samoukiem, więc chciałam zacząć od czegoś, co ogarnę mentalnie, a później się zobaczy. Finalnie zarejestrowałam się na darmowej platformie, którą mi polecono i zaczęłam tworzyć swoje miejsce w sieci. Kwestie techniczne ogarnęłam szybko, darmowy szablon okazał się dosyć

Krótka historia o zdradzie.

Krótka historia o zdradzie

Krótka historia o zdradzie. Historia jakich wiele. ….Skończyła zajęcie na uczelni wcześniej. Na dworze było zimno z minus 18. Jej nawet pasowała taka temperatura, była w 6 miesiącu ciąży i cały czas się pociła, w domu wiecznie otwierała okna, jej mama śmiała się, że nie ma jak posiedzieć w lodówce na kawie. Tego wieczoru autobus szybko przyjechał, mogła iść do domu pieszo, nie miała daleko, ale była zmęczona. Wsiadła do windy zdyszana i wjechała na samą górę zamieniając kilka słów z sąsiadką. Weszła jeszcze po schodach na ostatnie piętro, przekręciła klucz w zamku. Powiesiła płaszcz, zdjęła buty, weszła do salonu i zobaczyła ją. Siedziała na jej kanapie w jej kapciach i bawiła się z jej kotem. Przy oknie siedział jej mąż. Na ławie stały dwie lampki po winie i talerze z resztką spaghetti. Zapanowało dziwne milczenie. Ona poruszyła się nerwowo, wstała, podała jej rękę, Agnieszka jestem, uśmiechnęła się koślawo i zdjęła kapcie

Do góry