Rozpoczynam nowy cykl wpisów, w dziale zdrowie i uroda.

Będę drążyć tematy mi najbliższe, czyli te, które dotyczą części ciała, z którymi mam największy problem.

Na pierwszy rzut idzie brzuch.

Jak wiecie dzieci mam trójkę, zacna liczba wiem. Podchodzi trochę pod patology aczkolwiek od czasu wprowadzenia 500+ już nie wyróżniamy się, aż tak z tłumu.

W każdej ciąży przytyłam średnio 20 kilogramów.

I nie to, żebym się obżerała, ja tyłam od patrzenia na jedzenie, dosłownie. Przy okazji ostatniego zaciążenia dodatkowo ćwiczyłam i guzik mi to dało 22 na plusie, w dniu porodu 80 kilogramów. Brzuch w każdej ciąży jak balonik, skóra rozciągnięta. Dopóki była masa jakoś to wyglądało, jak waga wróciła ona wisi. Znaczy się skóra, wisi raz bardziej raz mniej, worek jest. Cel do wakacji jest taki, aby nie wisiała bez ingerencji chirurga, bo po pierwsze nie jestem za tego typu zabiegami a po drugie zwyczajnie szkoda mi kasy, wolę wyjechać na wakacje.

I tak będę po kolei testować to i owo i jednocześnie dzielić się z Wami efektem, jaki to daje, może pomogę nie tylko sobie. Może wspólnie odkryjemy coś innego niż skalpel.

Z rzeczy oczywistych, które robić należy, które to robię z systematycznością uzależnioną od łaskawości najmłodszego, aby cokolwiek się zmieniło w kwestii wyglądu worka, należało by wymienić:

  1. Ćwiczenia. Zdecydowanie one są ważne. Ja niestety dysponuję znikomą ilością czasu, ćwiczę zasadniczo codziennie po 20-30 minut. Robię Mel-B trening całego ciała plus nogi od czasu do czasu, jak junior mi pozwoli. Co mi to dało? Brzuch się wciągnął, talia wróciła na swoje miejsce, skóra wisi, ale tłuszczu w niej mniej. Może nie jest to jeszcze ideał, ale już nie zakrywam lustra
  1. Picie wody. Żadne Tymbarki, soki, Ice Tea i inne cuda z kilogramami cukru w środku. Woda jest najlepsza, czasami dodaję cytrynę lub wyciśnięty sok. Jest pysznie zdrowo. Spróbujcie nie pić wysoko słodzonych napojów przez dłuższy czas. Zobaczycie różnicę w samopoczuciu i wyglądzie.
  1. Bardzo przydatne narzędzie. Naprzemienne polewanie brzucha woda ciepłą zimną. Poprawia ukrwienie. Napina.
  1. Masowanie brzucha, szczypanie skóry, peeling, maseczki. Też pomagają, wygładzają, uelastyczniają.

Przejdźmy do nowości, które rozpoczęłam. Otóż pożyczyłam taki oto pas wibrujący, kliknijcie o TUTAJ poczytacie o tym oraz żel anty cellulitowy rozgrzewający z kolagenem.

I tak od dni kilku staram się co wieczór najpierw wklepać/wmasować żel następnie owijam się folią i na to wszystko pakuję się w pas i wibruję. Miejsca uprzednio nasmarowane oraz owinięte pod wpływem drgań z pasa się rozgrzewają. W kremie dodatkowo zawarty jest kolagen. Zobaczymy. Moim zdaniem powinno coś dać.

Poniżej zdjęcie mojej fałdki w chwili obecnej, co tydzień będę wrzucać nowe, dzięki temu zobaczymy czy cokolwiek drgnęło czy też nie. Oczywiście cały czas ćwiczę.

Jeżeli macie jakieś swoje patenty, pomysły, może o czymś słyszałyście, co niekoniecznie powoduje paraliż finansowy koniecznie piszcie.

Chcieć to móc. Taka moja dewiza.


Miło mi, że tu jesteś.

Jeżeli spodobał Ci się tekst proszę zostaw po sobie ślad!

Możesz polubić, skomentować, udostępnić 🙂

Albo zwyczajnie wracać, będzie mi jeszcze milej.

Podobne wpisy