To ma być zawód? Zawód matka, istnieje czy to tylko wymysł?  Jak myślisz? Jak myślą inny?

….Wstałam dzisiaj rano i zapragnęłam, aby już była 20.

To niedobrze, doskonale to wiem.

Kiedy budzę się z takim nastawieniem zaczyna się kryzys.

Chyba nawet jest w toku, bo to nie pierwszy dzień, który tak się zaczął. Niestety.

Pewnie się uśmiechniesz, no, bo jak mama może mieć kryzys?

W pracy można mieć kryzys, tylko asap, fuckup i deadline. Ale w domu?

Macierzyństwo to wybór, nie zawód. Zawód matka, czegoś takiego po prostu nie ma.

Jak sobie zrobiła dzieci niech nie marudzi, tylko się ogarnie, coś ze sobą zrobi, wyjdzie do ludzi, pójdzie do fryzjera kosmetyczki, tylko niech nie jęczy i nie pisze o tym jak jej źle, no błagam cię. Kolejna jęcząca matka polka. Ogarnij się kobieto.

Nie lubię takich opisów, każdej osobie, która tak mówi zaproponowałabym zamianę na tydzień.

Nie po to, aby pokazać, że nie jest łatwo, tylko, aby zrozumiała, że z tym wyborem wiąże się ciężka praca na wielu płaszczyznach, która trwa cały czas. W dzień i w nocy. Tak, proszę załóż moje buty.  Pospaceruj sobie. Potem komentuj i oceniaj.

Ja świadomie zostałam z juniorem. Po pierwsze, dlatego, że nie mam w rodzinie nikogo, z kim mogłabym go zostawić. Zostawianie go z nianią, której oddam ¾ mojej wypłaty mijało się z celem. Tak myślałam dwa lata temu i tak myślę nadal. Nie wiem, na kogo trafię. Poza tym, on jest za mały, aby w porę zasygnalizować, że coś się dzieje, a nie uśmiecha mi się instalowanie kamer w całym domu abym potem z pracy w nerwach monitorować i w razie potrzeby interweniować. Do żłobka się jeszcze nie nadaje. Poza tym te pierwsze trzy lata są najważniejsze. Odłożyłam wykonywaną pracę na za trzy lata zadowalając się drobnymi zleceniami, które mają dać mi namiastkę aktywności, jaką miałam wcześniej.

Podjęłam decyzję, że będę pracować pełno etatowo w domu, jako niania i opiekunka mojego dziecka.

Zawód matka. To ma być zawód?

Normalnie takie osoby mają stanowiska pracy i jej wykonywanie nie wiąże się z utyskiwaniem ani zgryźliwymi komentarzami. Niania, wychowawca lub opiekunka może ponarzekać, ma prawo być zmęczona po 8 godzinach, kiedy wróci do domu. Wszyscy ją rozumieją, mało tego nawet poklepią po ramieniu i powiedzą:

„Rozumiem cię. Opieka nad dzieckiem to ciężka i odpowiedzialna praca.”

W końcu ktoś powierzył w jej ręce życie swojego dziecka zaufał. Opiekunka ma oczy dookoła głowy a  uwagę musi mieć w 100 % skupiona na dziecku, bo wystarczy chwila nieuwagi.

Ja, jako matka wykonuję obowiązki niani, opiekunki. Każdego dnia w pełnym wymiarze czasu pracy, dodatkowo wyrabiam nadgodziny do odbioru, kiedy będę na emeryturze chyba. Dlaczego te dwa stanowiska tak podobne nie spotykają się z taką samą akceptacją.

W opinii publicznej matka musi być uciemiężona, smutna, jęczącą z nadwagą, zapuszczona i nie daj boże śmie się gdzieś publicznie odezwać, że jest jej źle, miała gorszy dzień albo czuje się jak zombi. Zjedzą ją żywcem. Niani nie zjedzą, ktoś jej powie, aby wyluzowała, że jutro też jest dzień, na pewno będzie lepiej i inne tego typu złote słowa, które mają balsamem pokryć jej skołatane nerwy.

Co ciekawe najgorsze w tych utyskiwaniach są kobiety.

Nie jestem zapuszczoną kobietą.

Mam trójkę dzieci i wagę 58 kg, no w porywach do 62 niestety… trzy razy w tygodniu udaje mi się wyrwać na siłownię, raz w miesiącu zaliczam kosmetyczkę, końcówki podcina mi NM, ale to tylko, dlatego, że nie będę płacić 120 złotych za obcięcie 10 cm włosów w linii prostej.

Dbam o siebie.

Uważam, że jestem atrakcyjną kobietą.

Pracuję w domu i wychowuję małe dziecko, to odpowiedzialne zajęcie, dodatkowo mam zlecenia różnorakie.

Oczekuję szacunku i kiedy napiszę, że mam kryzys, bo nie śpię normalnie od 18 miesięcy, mam zaniki pamięci i czasami ciężko mi zmusić mózg do aktywności na poziomie wyższym niż oglądanie chirurgów i jedyne, o czym marzę to, aby na 8 godzin usiąść w korpo przy biurku i mieć wyznaczone zadania, które wymagają ode mnie pracy umysłowej na wyższym stopniu niż budowania wieży z klocków to nie oczekuję, aby ktoś mi napisał, że jestem tłustą lochą z tapirem na głowie i sama sobie wybrałam taki żywot.

Myślę, że żadna z kobiet, która zdecydowała się opiekować swoim dzieckiem do momentu jak będzie gotowe do przedszkola, nie życzy sobie takich komentarzy pod swoim adresem.

Chciałabym usłyszeć rozumiem cię, jutro będzie lepiej, jesteś dzielną i wspaniałą kobietą spójrz w lustro, nie martw się, każda trudna sytuacja mija, każdy kryzys mija, zobaczysz.

WYKONUJESZ KAWAŁ DOBREJ PRACY. KAŻDA Z WAS DROGIE MAMY WYKONUJE.

Być może zainteresuje Cię również artykuł A TY? NIE OCENIASZ INNYCH?

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu Możecie go też udostępnić swoim znajomym. Dziękuję! :*

Podobne wpisy