Poczucie winy i macierzyństwo…..Trudne macierzyństwo myślisz, że istnieje?

…..Bóle porodowe zaczęły się rano koło 10. Najpierw były do wytrzymania, nieregularne, co 15 minut potem czas się skracał i skracał a odczucia stawały się wyraźniejsze. Koło 18 zadzwoniłam po mamę, miała być przy porodzie, bałam się rodzić sama z położną.

Miałam wrażenie, że czas się zatrzymał, wskazówki zegara wyciągały w nieskończoność każdą sekundę. Świat się zatrzymał, byłam ja niesamowity ból rozdzierający mnie od środka, położna wymachująca rękami i moja mama trochę przygarbiona, blada ze zmęczenia, trzymała mnie za rękę, mówiła, że nie mam wyjścia, czy tego chcę czy nie urodzę i dam radę, dam radę. Te słowa dźwięczały w mojej głowie z każdym partym, raz, dwa, trzy, wdech, wydech, wdech wydech i jeszcze raz i jeszcze, nieskończoność, sekundy płynęły powoli, pokój się rozciągał i kurczył, jak guma, twarze mi się zlewały, wdech, wydech, wdech, wydech.

Nagle poczułam ulgę, nieopisaną, wspaniałą, cudowną ulgę. Usłyszałam krzyk, pierwszy krzyk mojego dziecka. Nie zrobił na mnie wrażenia, jak pisali w książkach, nie popłakałam na jej widok tylko ta ulga, że to już koniec, że już bardziej nie będzie boleć.

Położyli mi ją na brzuchu. Dokładnie jej się przyjrzałam, miała siną buzię, cała była fioletowa, długo rodziłam. Delikatnie wzięłam jej malutką rączkę, dotknęłam paluszków, taka laleczka, sina laleczka.

Kiedy przywieźli ją na salę poporodową, postawili koło mojego łóżka, spała, posapując. Pamiętam, że jak się jej przyglądałam, pomyślała, że ona już zawsze będzie ze mną, zawsze. To słowo mnie przeraziło. Wszystko się zmieni a ja jestem z tym sama, totalnie sama.

 Później toczyłam dwa życia. Byłam matką i kobietą, która za wszelką cenę stara się żyć tak jak dawniej.

Wielokrotnie płakałam w łazience patrząc się na moje wielkie bolące piersi, ciało, które w niczym nie przypominało mojego ciała, zgarbiona szłam do pokoju, bo miałam ciężki poród, popękałam, szwy mnie ciągnęły przypominając, przez co przeszłam.

Trudne było to moje macierzyństwo.

Wydawało mi się, że kocham ją za mało, tylko wykonuję mechanicznie czynności, karmienie, bekanie, zmiana pieluchy, spacer, obiad, karmienie, karmienie, jeszcze raz karmienie, spanie, kąpiel, w nocy karmienie, płacz, kolki i ja.

Zazdrościłam tym mamą, które umiały się wygłupiać ze swoimi dziećmi, śmiały się, cieszyły, że je mają. Przytulały, całowały, głaskały.

Ja wykonywałam swoje czynności przewijanie, karmienie, bekanie, spacer, zabawa na macie, karmienie, bekanie, spanie, pielucha, spacer w nieskończoność.

Często pytałam się mojej przyjaciółki czy jestem złą matką? Bo wydaje mi się, że jestem. Nie kocham tak jak powinnam, nie przytulam tak jak powinnam, nie całuję, nie podrzucam do góry, nie robię gilgotek po brzuszku, tylko powtarzam instrukcję obsługi dziecka.

Trudne miałam początki, jako matka. Trudne macierzyństwo.

Może, dlatego, że jakiś lekarz powiedział mi, że nie mogę mieć dzieci i ciąża była zaskoczeniem.

Może, dlatego, że jeszcze wtedy maż, postanowił ułożyć sobie życie inaczej i dla nas nie było w nim miejsca. Jego scenariusz nas nie uwzględniał.

Może, dlatego, że byłam młoda, za młoda, miałam plany i w żaden sposób nie umiałam tego wszystkiego połączyć, ogarnąć moim 24 letnim umysłem.

Może brakowało mi wsparcia.

Teraz nie wyobrażam sobie życia bez niej.

Nie mam już poczucia winy, bo byłam najlepszą matką, jaką wówczas umiałam być.

Dałam wszystko, co wówczas potrafiłam.

Jeżeli Ty czasami stoisz przed lustrem i wyrzucasz sobie, że powinnaś być inna, co z ciebie za matka…

Proszę nie rób tego.

Może tego jeszcze nie wiesz, ale wiedz, że jesteś idealną matką dla Twojego dziecka…

Nikt go nie wychowa i nie pokocha lepiej niż Ty.

Może zainteresuje Cię również temat : REWELACYJNA METODA NAUKI ANGIELSKIEGO

PS. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu Możecie go też udostępnić swoim znajomym. Dziękuję! :*

Podobne wpisy