Będąc już w ciąży z trzecim maluchem najbardziej bałam się porodu. Myślę, że nie ja jedna i wiele przyszłych mam ma duże obawy.

Przeważnie do pierwszego porodu podchodzi się mimo wszystko na luzie, bo tak naprawdę nie wiemy, co nas czeka. Oczywiście czytamy książki, szukamy informacji co i jak będzie,  dowiadujemy się od znajomych, szperamy po forach, pytamy wujka Google, ale nie ma to nic wspólnego z doświadczeniem empirycznym.

Przeważnie pierwszy poród obdziera nas ze złudzeń, że nie będzie boleć i tak dalej.

Drugi poród jest już świadomy, wiemy, że będzie różnie niekoniecznie miło i przyjemnie. Nastawiamy się psychicznie – damy radę i tak dalej. Większa świadomość daje poczucie panowania nad sytuacją. No a trzeci poród…..

Jak przebiegał mój 3 poród krok po kroku:

Pierwsze skurcze zaczęły się około 20, nie były regularne, ale wciskały w fotel, na szczęście trwały krótko, więc nie były mega męczące. Ciepły prysznic idealnie pomaga, polecam wszystkim, fajnie odpręża, relaksuje, jest lepiej. Można też poleżeć w wannie.

Z takich ciekawostek musiałam się natychmiast położyć spać, zazwyczaj mogłam wytrzymać dłużej, tego dnia 21 była moja, usnęłam w ciągu kilku minut. Organizm wiedział, że coś się dzieje….

Około 3 w nocy skurcze były regularne, co 5 minut, do 4 zastanawialiśmy się czy jechać czy też może to fałszywy alarm, tak nawet w trzeciej ciąży łudzisz się, że to może nie to.

O 6 dojechaliśmy na porodówkę, skurcze nadal, co 5 minut, mocne, ale do ogarnięcia.

Badanie koło 06: 30 niestety rozwarcia zero, szyjka na 2 cm, lekarz pokręcił głową, na pytanie o znieczulenie zaśmiał się mówiąc, że do tego czasu to jeszcze trochę….

O godzinie 7: 00 byłam już na porodówce, zanim podłączono nas do ktg minęło z 30 minut, skurcze zapisywały się na poziomie, 100 co 5 minut…. Kolejne badanie koło 08: 00 i co mamy 7 cm moi drodzy. Szczerze nie wyobrażałam sobie tego porodu bez znieczulenia, skala bólowa powaliła mnie kolejny raz na kolana dosłownie.  W takiej pozycji zastał mnie anestezjolog ze swoją świtą.

Najbardziej bałam się wprowadzania wejścia w kręgosłup, bałam się, że się poruszę, że mogę mieć później jakieś komplikacje zdrowotne, że lekarzowi się omsknie ręka, tym bardziej, że skurcze miałam co 4/5 minut. Wiadomo strach ma wielkie oczy.

Możecie odetchnąć z ulgą podawanie znieczulenia nie trwa dłużej niż 5 minut.

Zostałam poproszona o pozycję w siadzie skrzyżnym na łóżku, pielęgniarka pomagała mi właściwie ułożyć ramiona i wygiąć kręgosłup.

Wbijania igły praktycznie nie odczułam, tak byłam skupiona na tym, aby się nie poruszyć, tym bardziej, że czułam jak idzie skurcz. Dałam radę. Następnie wprowadza przez igłę cewnik, przez który podawany jest środek znieczulający. Zaczyna on działać po 10-15 minutach. Jedna dawka leku uśmierza ból na ok. 2 godziny. Cewnik pozostaje w kręgosłupie, można przez niego podawać kolejne dawki leku, przykleja się go plastrem wzdłuż kręgosłupa.

Ja bardzo szybko odczułam działanie znieczulenia, ulga niesamowita.

Musiałam leżeć na łóżku około 30 minut, byłam monitorowana pod kątem skoków ciśnienia, ponieważ spadki ciśnienia są bardzo częstym skutkiem ubocznym podawanego znieczulenia.

Nie miałam odrętwiałych nóg, mogłam normalnie się poruszać, tylko dla pewności obok był nie mąż. Wstać z łóżka mogłam po około 30 minutach.

Lekarz przed podaniem znieczulenia uprzedzał mnie, że może ono wydłużyć poród. Ciężko mi powiedzieć na ile poród został wydłużony, od podania znieczulenia do urodzenia synka minęło około 90 minut. Bóle parte odczuwałam prawidłowo, nawet wydawały się mocniejsze niż przy poprzednich porodach.

Maluszek urodził się o 10:15.

Podsumowując:
– Trzeci poród wcale nie musi być ekspresowy, w moim przypadku I faza trwała około 6 godzin.
– Jeżeli drugi poród był bardziej bolesny od pierwszego należy się nastawić, że trzeci też może boleć. Nawet bardziej.
– Według mnie warto pomyśleć o znieczuleniu, należy pamiętać, że może ono wydłużyć ostatnią fazę porodu i bóle parte mogą trwać dłużej. Ja nie zaobserwowałam u siebie żadnych skutków ubocznych znieczulenia.

O porodzie na wesoło poczytacie TUTAJ

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu Możecie go też udostępnić swoim znajomym. Dziękuję! :*

Zapisz

Podobne wpisy