Wielkimi krokami zbliżają się mikołajki i Boże Narodzenie a wraz z nimi postać Świętego Mikołaja.

Jak u Was drodzy moi czytelnicy jest ze Świętym z brodą, mówicie dzieciom prawdę czy też nadal utrzymujecie, że co roku do nas przybywa na saniach ciągniętych przez renifery?
Ostatnio natknęłam się na rzeszę artykułów w tym temacie i okazuje się, że zdania są podzielone. Ja osobiście uwielbiałam magię brodacza wpajałam ją dzieciom zaciekle i utrzymywałam tak do 5-6 roku życia. Nasz Mikołaj miał sanie renifery z czerwonymi nosami teleportował się do domu – komina brak – a w przedszkolu byli pomocnicy Mikołaja. Pisaliśmy, co roku listy, dzieciaki nigdy nie mogły zasnąć, potem już udawały, że śpią, aby podejrzeć Świętego. Ja uwielbiam magię i wszystko, co jest z nią związane, dlatego kultywowałam jego postać. Jako dziecko też na niego czekałam. U mnie na mikołajki był Mikołaj a pod choinkę prezenty przynosił Gwiazdor, taki region. Pamiętam, że całą prawdę odkryłam przypadkiem w wieku 7 lat, kiedy wyjątkowo długo nie mogłam zasnąć i widziałam jak tata podrzuca paczkę. Strasznie wtedy chciałam dostać lalkę Skiper, były modne. Dostałam blaszaną latarkę z kolorowymi szkiełkami. Tacie się zapomniało, że są mikołajki. Jak już sobie przypomniał okazało się, że jedynie sklep z gospodarstwem domowym był otwarty. To była ostatnia taka latarka. Wiecie, jaka ważna była ona dla mnie?! Jejciu bawiłam się nią przynajmniej rok, potem się popsuła. W każdym razie nie miałam żalu do rodziców, gdzieś w podświadomości podejrzewałam, że Mikołaj tak naprawdę nie przychodzi, być może słyszałam od rówieśników. Ale tą magię oczekiwania wspominam do dzisiaj. Moim dzieciakom powiedziałam zanim poszły do szkoły, że owszem jest postać Mikołaja, tutaj już przytoczyłam dane historyczne, i 6 grudnia świętujemy jego istnienie. Dajemy sobie prezenty tak jak on dawał ubogim dzieciom. To samo z Gwiazdorem.
Istnieje teoria, że wmawianie dzieciom tego, co powyżej nadszarpuje później ich zaufanie do nas. Tutaj pozwolę sobie zacytować fragment artykułu:
„Ten pierwszy okres życia dziecka, od narodzenia do 6 roku życia jest bardzo istotnym czasem, w którym dziecko nie potrafi samodzielnie rozróżnić fantazji od rzeczywistości. Prawdomówność, konsekwencja i zgodność rodziców są w tym okresie niezbędne, by dziecko mogło prawidłowo rozwijać się psychicznie. Zaniedbanie tego, wprowadza w umyśle dziecka zamęt i rodzi w późniejszym wieku duże problemy z samodyscypliną, prawdomównością itp.”
Oraz:
„Wielu rodziców i dorosłych twierdzi, że wierzenie w św. Mikołaja, gwiazdkę, Gwiazdora itp. jest bardzo fajne, kiedy jest się dzieckiem, dlatego nie chcę pozbawiać swoich pociech takiej zabawy. Rodzi się, więc pytanie, czy dzieci muszą wierzyć w to wszystko, by radośnie i prawdziwie przeżyć Święta? Skoro większość rodziców nie mówi prawdy o tym swoim dzieciom nawet, kiedy pytają one o to wprost, skąd mogą oni wiedzieć, że dzieci, które znają prawdę są w jakiś sposób pokrzywdzone?”
I:
„Dzieci mają wrodzoną ciekawość, aby poznawać nowe wydarzenia i kultury. Biorąc to pod uwagę św. Mikołaj czy gwiazdka mogą stać się podstawą do odkrywania różnych tradycji związanych ze Świętami na całym świecie, a my nie musimy przy okazji wmawiać dzieciom czegoś, co nie jest prawdą.”
Tutaj ja osobiście uważam, że każdy rodzic wie najlepiej, co i jak. Na przykład mój brat miał bardzo długo wpajane, że Gwiazdor przynosi prezenty i niestety miał żal do rodziców, kiedy w wieku 9 lat dowiedział się, że to nie do końca tak. Pamiętam, że awantura była jak ta lala z trzaskaniem drzwiami i łzami. Dowiedział się w Wigilię, przypadkiem. Faktycznie, rodzice mogli wcześniej go uświadomić. Czy ta sytuacja miała wpływ na zaufanie, nie.
Moim zdaniem istnienie Świętego Mikołaja nie jest kłamstwem. Jest raczej stworzeniem dzieciom iluzji. Pięknej, bezpiecznej, charakterystycznej dla świata milusińskich w tym wieku. Nie powinno się ich tego pozbawiać. Jeżeli w rodzinie jest zaufanie i ludzie się kochają, to nie będzie na koniec bolesnego rozczarowania. Gdy “wszystko się wyda”, trzeba wytłumaczyć, że jesteśmy pomocnikami Mikołaja. Mikołaj jest pięknym symbolem czynienia dobra, co z kolei jest wspaniałym wstępem do Bożego Narodzenia. Moje maluchy nie miały do mnie żalu, kiedy powiedziałam im prawdę. Mój syn powiedział mi ostatnio, że Mikołajki to takie imieniny Mikołaja i też ma rację.
Tak, więc ja jestem za Mikołajem, niech wchodzi przez komin, przenika przez ścianę, teleportuje się tudzież zakrada oknem. Niech zjada ciasteczka i pije mleko. To piękna baśniowa postać tak samo jak baśniowy jest świat wyobraźni naszych dzieci.

Strona artykułu na który się powoływałam:

Czy rodzice powinni mówić dzieciom prawdę o św. Mikołaju i prezentach pod choinką?

Podobało się? Zostaw po sobie ślad, możesz polubić, skomentować…. Albo wracać, będzie mi miło.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Podobne wpisy