Jak ułożyć swoje życie po rozwodzie, zdradzie?

Niestety muszę Cię rozczarować, bo nie mam patentu na szczęście i udane życie, posiadam jedynie duży bagaż doświadczeń, którym mogę się podzielić. Wiem również, że temat rozpadu małżeństwa czy zdrady jest bardzo delikatny i każdy czy to Ty czy ktoś inny przeżywa to na swój sposób, starając się zwyczajnie przetrwać. Dlatego nie powiem Ci, co masz zrobić, nie dam tony złotych rad, nie mam zamiaru też nikogo umoralniać. Trochę informacji na temat jak przeżyć rozwód zawarłam w artykule TU. Jak masz ochotę poczytaj

Tak naprawdę mogę Ci teraz trochę opowiedzieć jak to było u mnie. Nie będę się jednak skupiać na samej zdradzie, czy też rozwodzie, ponieważ to są już bardzo intymne szczegóły, raczej na tym wszystkim, co dzieje się po.

Myślę, że ten początkowy stan obwiniania się, szukania winnego i dłubania w otwartej ranie jest zbliżony u każdego z Was.

Kiedy już wszystko minie, kiedy się otrzepiesz, a gwarantuję, że tak będzie dojdziesz do momentu, kiedy zaczniesz się zastanawiać, co dalej, no, bo płakać już nie chcesz, analizować też nie, już jakoś się pogodziłaś z tym, że tyle w Twoim życiu się zmieniło i co teraz? Znowu próbować? A jak wszyscy są tacy sami? Jak już nikomu nie można zaufać? A Ty już nie chcesz cierpieć, ale z drugiej strony gdzieś brakuje drugiego człowieka. Piszę to oczywiście z własnej perspektywy, wiem, że są osoby, które świadomie nie chcą się już wiązać i mają prawo do tego wyboru. Ja należę do tej grupy ludzi, którym drugi człowiek jest potrzebny jak powietrze. Co zrobić?

Muszę Ci powiedzieć, że człowiek po takich doświadczeniach staje się silniejszy, może trochę pokrywa się taką skorupą, która ma go chronić. Nie wiem. Przypomina to taki pancerz, który tłumi emocje.

Wiesz, co jest w tym wszystkim najważniejsze? Aby na początku nauczyć się żyć ze samą sobą, aby siebie pokochać na nowo, taka trochę połamaną. To wymaga czasu. Chodzi mi o to, żeby wchodzić w nowe relacje z właściwym poczuciem własnej wartości. To, że ktoś Ciebie oszukał, zranił nie znaczy, że jesteś gorsza, że coś zrobiłaś źle. Absolutnie nie powinnaś szukać potwierdzenia swojej wartości w nowych związkach. To Ty sama musisz wiedzieć, że jesteś wspaniałą i wartościową osobą. Nikt nie jest w stanie Ci dać tej pewności, tylko Ty sama. Dlatego potrzebny jest czas, aby poukładać wszystko i wybudować się od nowa. To jest naprawdę bardzo ważne.

Ja miałam kilka podejść do nowych relacji. Jedne były bardziej udane drugie mniej. Początki były śmieszne, czułam się jak podlotek na pierwszej randce, były momenty, że sama się z siebie śmiałam.

Musisz też wiedzieć, że nawet jak już wszystko poukładasz i znajdziesz tego nowego człowieka, będą gorsze momenty. Stare będzie wracać tak długo, aż to nowe nie będzie już nowe. Dopiero jak nowe stanie się codziennością, wybuduje się w tobie zaufanie to zapomnisz, zwyczajnie i stare już nie będzie wracać. To będzie ten moment, kiedy to, co było będzie mglistym wspomnieniem. Nawet będziesz mogła o tym spokojnie opowiadać. Taki epizod w Twoim życiu, smutny epizod, ale się wydział, a Ty teraz masz się dobrze, budujesz nowe, lepsze, przynajmniej masz taką nadzieję.

I teraz jest coś bardzo ważnego. Musisz myśleć pozytywnie, musisz postarać się odnaleźć tą wiarę, że wszystko potrafisz, że możecie razem z tą drugą osobą góry przenosić.

Stań się infantylna, tak jak kiedyś, wierz w dobre jutro, buduj w wyobraźni wasz nowy dom, piel ten ogródek, co będzie. Planujcie, marzcie, bo każda miłość jest pierwsza nawet jak jest któraś z kolei. Ja tak uważam.

Jak widzisz nie ma tu jakiś złotych rad, ot kilka spostrzeżeń z mojego życia, które kończyło się kilka razy, przynajmniej tak myślałam, ale wiesz, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy z tego ile może wytrzymać? Jesteśmy dużo silniejsi, niż nam się wydaje.

Teraz jestem szczęśliwa, co nie zmienia faktu, że kiedyś, kiedy wychodziłam za mąż, też byłam. Nie wyszło, trudno. I tak nie umiem tego zmienić i nie wiem, dlaczego tak się stało. Wielokrotnie analizowałam, rozkładałam na części pierwsze moje małżeństwo. Za każdym razem miałam inne spostrzeżenia, w końcu zwyczajnie odpuściłam. Po prostu, zdarza się, takie rzeczy się dzieję, ludzie się rozstają, ranią, są niedojrzali, robią głupoty, ale wiesz, co? Szkoda życia na strach, zamartwianie się, na analizowanie przeszłości.  Bo życie się nie zatrzyma, nie poczeka, aż przestaniesz płakać.

Ja nie chciałam być sama, chociaż możesz powiedzieć, że nie byłam, bo przecież mam dzieci, ale myślę, że wiesz, co mam na myśli.

Zbudowaliśmy coś na totalnych ruinach i znowu snuję plany, mamy marzenia takie same jak wtedy, kiedy miałam 22 lata.

Tego samego życzę Tobie.

 

Zapisz

Podobne wpisy