Nie podcinaj skrzydeł swojemu dziecku.

….Widziałam Cię na meczu siatkówki,

przyszedłeś ze swoja córką, miałeś jej kibicować.

Dziewczyny brały udział w rozgrywkach trójek,

tak to się chyba nazywa.

Zawody jak zawody, dziewczynki miały się fajnie bawić.

Nie ważne, czy wygrają, czy przegrają, liczy się

gra zespołowa, przyjemność, współzawodnictwo.

Nie szło im najlepiej, widziałam, jak

bardzo się irytowałeś.

Podskakiwałeś czerwony na ławce, nerwowo gestykulując rękami, tupałeś nogą, zasłaniałeś twarz.

Krzyczałeś głośno, wytykając niedociągnięcia swojego dziecka

– Nie tak Cię uczyłem!

– No, co Ty robisz!?

– Dlaczego nie podałaś, taka okazja?!

– Znowu źle wybiłaś piłkę, to już 6 raz!

Ona patrzyła na Ciebie. Swojego kibica. Ojca. Tatusia.

Plującą, czerwoną mordę, wymachująca pięściami w powietrzu.

W którymś momencie wyszedłeś się przewietrzyć, bo już nie mogłeś usiedzieć.

Ona pobiegła za Tobą, miała akurat przerwę.

Widziałam jak nerwowo jej coś tłumaczysz, trzymając za ramiona.

Widziałam, jak spuszcza wzrok, dłubie stopą w podłodze.

Jak pochyla głowę, szybko wycierając policzek rękawem.

Coraz mniejsza i mniejsza.

Tak zmotywowana poszła na boisko, już nie patrzyła w twoją stronę.

Przegrały mecz.

Nic się nie stało, to tylko zabawa, skoczymy na pizzę – tłumaczyłam swojej córce, która otrzepała się z emocji i poszła dalej.

Ty jeszcze długo prawiłeś jej litanię, punktując każde niedociągnięcie, potknięcie, słabsze podanie, wybicie, koordynację ruchów.

Nie widziałam jej więcej. Odeszła z zespołu.

Nie wiem czy Ty jej kazałeś czy ona sama doszła do wniosku, że jest totalną łamagą, przecież nie potrafi nawet utrzymać piłki a co dopiero grać. Więc po co ma to robić?

Ja bym odeszła, gdyby mój ojciec, wzór, autorytet, podpora powtarzał mi tysięczny raz, że nie umiem, że robię źle, że nie podałam, że za nisko, że za wolno, że nie tak.

Potem skulona na łóżku, doszłabym do wniosku, że może już nic nie będę robić, nie warto się starać i tak jestem zerem, totalnym zerem, nic nie osiągnę, do niczego nie dojdę, dokładnie tak jak mówisz tato, nic nie potrafię…….

Doceniaj i wspieraj swoje dziecko.

Nie podcinaj mu skrzydeł.

Może również zainteresuje Cię temat KIEDY RODZI SIĘ MATKA

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu Możecie go też udostępnić swoim znajomym. Dziękuję! :*

Podobne wpisy