Jak rozmawiać z dzieckiem.

Co zrobić, aby dzieci mówiły. Jak z nimi rozmawiać abyśmy wiedzieli, co tak naprawdę w nich siedzi?
Zdradzę Wam banalny sposób stosowany przez moją mamę. To ona mnie tego nauczyła.

Nie byłam łatwym dzieckiem, szczególnie w wieku dorastania, nie raz trzasnęłam drzwiami i rzuciłam mięsem krzycząc nienawidzę Was. Zdecydowanie rodzice mieli ze mną krzyż Pański, po cichu mam nadzieję, że moje aż tak mi za skórę nie zajdą. Wielokrotnie wracałam do domu nafochana na cały świat, siadałam w kuchni na zydlu i milczałam wymownie puszczając flugi od czasu do czasu pod nosem. Wiadomo życie rodzinne toczy się właśnie w kuchni. Moja mama przeważnie była w domu, sporo nas było, więc miała, co robić. I muszę Wam powiedzieć, że zawsze ze mną rozmawiała, bez względu na poziom trudności z mojej strony. Mało tego, zawsze udało jej się ze mnie wyciągnąć wszystko. Kluczem jest tak zwane czynne ( aktywne) słuchanie. Ja na to mówię zdania klucze, które otwierają drzwi. Brzmią banalnie na przykład:

– Jesteś zmęczona.
– Miałaś ciężki dzień.

Wierzcie lub nie, ale pomagają, na co dzień i to bardzo. Są to tak zwane zdania otwarte, nie narzucamy odpowiedzi tylko czekamy na rozwinięcie. Czasami warto zamiast powiedzieć co się tak rzucasz, albo o co Ci znowu chodzi użyć takiej formy. Naburmuszony człowiek, czy to będzie wasze dziecko, koleżanka czy mąż zostanie zachęcony w ten sposób do spuszczenia pary.

Powyższe nazwijmy to klucze stosowała moja mama konkretnie do mojej osoby, oczywiście dialog się później rozwijał, poniżej typowy przykład z naszych godzinnych rozmów w kuchni.

– Jesteś zmęczona.
– Tak, nie widzisz…
– Na pewno dużo pracy miałaś dzisiaj. Dlatego masz taki zły nastrój.
– Tak, miałam……… ( tutaj już puszczało napięcie i zaczynał się mój monolog)

Moja mama była i jest mega cierpliwa, więc słuchała, dzięki temu, że słuchała ja wiedziałam, że mogę jej wszystko powiedzieć i mówiłam. Był czas, kiedy to ona była moją najlepszą przyjaciółką.
W przypadku dzieci oczywiście trzeba dopasować się do malucha, z którego mamy wycisnąć, co tak naprawdę się stało. Mistrzynią gorszych dni jest moja nastolatka. Młoda ma 12 lat i powiedzmy szczerze, co drugi dzień ma gorszy dzień, bo coś się wydarzyło. Nie mąż się śmieje, że to wieczny syndrom NPM.

I jak tu ugryźć taką bombę z opóźnionym zapłonem trzaskającą drzwiami. Ja to robię tak:

– Miałaś ciężki dzień w szkole.
– Nie.
– Wyglądasz jakbyś była zmęczona i zdenerwowana.
– No, bo jestem, nawet nie wiesz jak mnie dzisiaj….( tutaj już idzie lawina różnych dziwnych rzeczy )

I poszło, zaczyna mówić, i od razu wiadomo, co jej w duszy gra. O ile na tym etapie problemy dzieci są niegroźne, o tyle później już będzie inaczej. Głównie z tego powodu uważam, że należy pielęgnować wzajemną rozmowę. Dziecko musi wiedzieć, że wszystko nam może powiedzieć, bez obawy, że zostanie od razu poddane ocenie. Poza tym, czynne słuchanie rozładowuje napięcie, nie ma nic gorszego niż ciągłe chmury gradowe w domu.

Rozmowy są oczywiście różne, z młodym, który obecnie ma lat 10 prowadziłam swojego czasu rozmowy na temat zaaklimatyzowania w nowej szkole, bo miał problem. Mały przykład poniżej:

– Wyglądasz jak byś był smutny, nie miałeś się, z kim bawić dzisiaj.
– Nie…
– Nie dogadałeś się z kolegą z ławki.
– On jest głupi, cały czas mi dokucza mamo.
– Jesteś zły na to, że Ci dokucza……… ( tutaj rozmowa poszła dalej)

Przy czynnym słuchaniu próbuję, więc zrozumieć, co odczuwa moje dziecię lub co mówi jego wypowiedź. W odpowiedzi na to formułuje swoje zrozumienie własnymi słowami  i oznajmiam je na powrót młodocianemu w celu uzyskania potwierdzenia. Staram się nie wysyłać żadnej własnej wypowiedzi – na przykład sądu, opinii, rady, argumentu, analizy lub pytania. Melduje tylko to, co według mojego odczucia oznaczała wypowiedź – nic więcej, nic mniej.

To bardzo ułatwia życie. Wiecie, ile razy nie mąż wracał do domu siadał przy stole i milczał. Kurwa nic, ani be an me ani pocałuj mnie w dupę, cisza.

I weź tu bądź mądry, tym bardziej, że bardzo często mój dzień też nie był udany. Wystarczyło jedno zdanie.
– Jesteś zmęczony, miałeś gorszy dzień, znowu system nawalił, może to ten serwer….

I działa, zaczyna gadać, napięcie puszcza potem nawet był miły wieczór przy winie.

A Wy macie jakieś sposoby na udaną rozmowę?

Jeżeli spodobało Ci się i dotrwałeś do końca zostaw po sobie ślad,
Możesz polubić, skomentować…. Albo wracać, będzie mi miło.

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Podobne wpisy