Co dalej?

Takie pytanie ostatnio sobie zadaję. Naprawdę. Dobrze wiecie, że od prawie trzech lat jestem w domu z trzecim. Przebywam na urlopie wychowawczym. Swoja drogą, jest to najbardziej nietrafiona nazwa, jaką znam. Trzeci rośnie.  Szybko. Zmienia się. Mówi coraz więcej. Tylko sikać nie chce, ale opanujemy to do września. Cieszę się z tego. Czekałam na to, aż stanie się bardziej samodzielny. Czekałam na moment, kiedy będę go mogła spokojnie zapisać do przedszkola. Kiedy on będzie gotowy a ja nie będę się o niego bać. Ten moment zbliża się wielkimi krokami a ja zamiast ulgi czuję strach.

Nie wiem, co mam dalej zrobić ze swoim życiem. W którą stronę iść. Moje doświadczenie podpowiada mi, że ten początek przedszkola to będzie bieg z przeszkodami. Pamiętam jak było z pozostałą dwójką, więc nie mam złudzeń. Tak naprawdę wyluzuję jak trzeci będzie miał 4 lata. Drugi rok przedszkola jest już fajny. Dziecko zaaklimatyzowane. Odporność jakaś już jest. Nie trzyma się kurczowo spódnicy.

Co będzie ze mną? Czasami wydaje mi się, że te trzy lata w domu, to było za dużo. Oczywiście to nie był stracony czas, wręcz przeciwnie, tylko zajebiście trudny, monotonny, momentami bardzo przygnębiający. Moje macierzyństwo nie było łatwe. Zresztą pisałam o tym TUTAJ. Z jednej strony miałam wpojony wzorzec z domu takiej mamy, która jest, zawsze. Która ma czas. Jest w życiu dziecka. A z drugiej strony miałam, myślę, że nadal mam, ogromną potrzebę rozwoju. Nie do pogodzenia. Nie da się być tu i tu. Wydaje mi się, że w którymś momencie podjęłam decyzję. I jestem. Zostałam. Pracowałam z domu. I było git.

A teraz. Czy coś się zmieni jak trzeci podrepcze do przedszkola?

NIE WIEM.

Dzisiaj tak usiadłam i pomyślałam sobie……Kurcze Ania masz 37 lat. 37! Zaraz 38. Rozumiecie? To jest straszne. Jak ten czas zapierdala.  A jeszcze straszniejsze jest to, że w lustrze to ja widzę taką 22 latkę. Absolutnie nie czuję się na swoje lata. Czasami się zastanawiam, jak powinnam się czuć? Bardziej statecznie? Może powinnam chodzić w garsonkach z teczką a nie w adidasach Pierwszej…….?  Bo mamy taką samą stopę, więc się wymieniamy ciuchami, butami, torebkami, jak wiatr zawieje. Tylko ona ma 13 lat a ja no cóż…..

Czy coś osiągnęłam? Mam trójkę dzieci to na pewno. Czy to mnie jakoś określa? Definiuje?  Matka Polka. Kiedyś miałam nie mieć dzieci. Tak. Co jeszcze się wydarzyło w moim życiu? Rozwiodłam się i założyłam drugi związek, mniej formalny, ale bardziej udany. A zawodowo? Robię teraz różne rzeczy. Trochę piszę jak wiecie, trochę pracuję zdalnie, robiłam zdjęcia, ale jakoś tak entuzjazm mi opadł. Trochę pomagam NM w działalności. Robimy sklepy internetowe, jakieś strony. Latam sobie. Trochę tu, trochę tam.

Taki bałagan. A może nie? Może to poukładanie narzuca nam społeczeństwo? Że w tym wieku należy się tak zachowywać, ubierać, odzywać?

A ja taka nieuporządkowana. W adidasach, z kokiem na głowie, sercem na dłoni i wiarą, że jeszcze wszystko przede mną…..

Także nie wiem, co dalej.

A może się trochę boję….. Macie tak czasami…

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  Możecie go też udostępnić swoim znajomym. Dziękuję! :*

Podobne wpisy