Nie jestem dobrą mamą.

Ile razy to powiedziałam, a ile pomyślałam? Nie wiem, na pewno bardzo dużo. Nie raz usłyszałam od jakiegoś wścibskiego mocherka, co z Pani za matka.

Czy faktycznie taka jestem, zła matka? Wcale tak nie uważam, ale dopiero teraz, po tylu latach. Jak bym tak cofnęła się w czasie do Oliwki, na której uczyłam się tak naprawdę bycia mamą? Zdecydowanie wtedy miałam słabą ocenę samej siebie…… Sytuacji, które potęgowały to poczucie, było mnóstwo.

Pamiętam jak Oliwka była malutka, karmiłam ją butlą, i szczerze nie wiem, dlaczego, podgrzewałam zrobione już mleko. Nie robiłam nowego, tylko ciągle to samo jej podawałam. Byłam wtedy u koleżanki już dzieciatej od dawna, ona tak się na mnie patrzyła. Tylko zapytała

– I takie mleko jej podajesz? Takie, nie chcesz nowego zrobić?!

Matko i córko jak ja się potem czułam, jak się bałam, że coś się stanie z młodą, że ja jej tym mlekiem nie wiadomo, jaką krzywdę zrobiłam. Przepraszałam ją wieczorem, 3 miesięczne niemowlę. Chyba mi wybaczyła. W każdym razie nic jej się nie stało, niedługo mnie przerośnie.

Inny obrazek z tych, co mnie pogrążały w otchłani rozpaczy to nie jedzenie. Pierworodna mało jadła, bardzo mało. Dzwoniłam do mamy z płaczem, co mam robić…, Dlaczego jestem taką złą mamą.  Czemu ona nie je?

– Co jadła? – Słyszałam wówczas.

– Pół kanapki, danonka, kilka chrupek, 4 kawałki parówki, trochę mleka.

– Ania przecież coś zjadła. Uszy do góry. Z głodu nie umrze.

Nie umarła, ale w swojej szczytowej formie ważyła 10 kg w wieku 2.5 roku. Rozumiecie. Natan, najmłodszy w stadzie ma 6 miesięcy i waży 8.5 kg. Miałam prawo mieć poczucie, że coś robię, źle. Zresztą bardzo długo słyszałam, co ona taka chuda. I te komentarze mamusia chyba słabo karmi. No nóż się w kieszeni otwiera.

Okres buntu, masakra. Młoda robiła wszystko waliła głową o ścianę, o podłogę, trzaskała drzwiami, uciekała, krzyczała. Za każdym razem odbierałam to jako porażkę, że coś jest nie tak. Przecież powinnam sobie z tym radzić, a mi nie wychodzi. Co ze mnie za matka?

Uczenie sikania bez pampersa. Puszczałam Oliwkę bez pieluchy, bo inne dzieci już sikały same, tylko gacie. I tak któregoś dnia wychodzimy na dwór i co widzę? Z majtek wypada kupa, nie mała kupka, o nie, wielki klocek gówna. A ona biegnie dalej w skowronkach. Dodam, że nie byłyśmy same na chodniku.

Porównywanie się do innych mam też zaliczyłam. Dużo było sytuacji, które działały na mnie dołująco. Na pewno każda z Was ma takie w swojej kolekcji. Ja niestety generalnie żyłam w przekonaniu, że robię za mało. A to co robię jest nie takie jak powinno. Taka byłam.  Początkująca mama. Myślę, że nie tylko ja. Takich początkujących mam jest pełno.

I wiecie co, teraz jak się patrzę na tamtą Anię, zagubioną, starającą się ze wszystkich sił dać wszystko co najlepsze z wiecznym poczuciem winy, to aż mi siebie szkoda. Tym bardziej, że tak między nami mówiąc Oliwka jako dziecko miała totalny wypas. Teraz to wiem. Obiadki do wyboru i koloru, ciuszki najlepsze. Codziennie dwa spacery, spotkania z koleżankami, wycieczki, pikniki. O 5 rano malowałyśmy farbami, wycinałyśmy tańczyłyśmy, każdy dzień był zaplanowany. Jak w najlepszym prywatnym przedszkolu? Nie tylko to miała. Miała coś więcej. Miała to, co jest tak naprawdę ważne. Kiedyś tego nie dostrzegałam.

Nikt nie uczy jak być mamą. Można przeczytać tonę poradników a i tak nie będzie się gotowym na macierzyństwo. Tak już jest. Ale czy to znaczy, że jest się złą matką? Nie.

Jeżeli masz wątpliwości. Jeżeli masz gorszy dzień. Proszę zrób coś dla mnie. Przejrzyj się w oczach swojego dziecka. Kogo zobaczysz? Królową. Czarodziejkę. Pocieszycielkę. Najlepszą pielęgniarkę. Wspaniałą kucharkę. Aktorkę. Przyjaciółkę. Najlepszą przedszkolankę. Sens wszystkiego. Zobaczysz miłość, radość, śmiech, czułość, dotyk, ciepło.

Radość w oczach Twojego dziecka jest odpowiedzią.

Jesteś wspaniałą mamą, jesteś, każdego dnia w jego życiu, w życiu Twojego dziecka.

Dajesz miłość, ciepło, poczucie bezpieczeństwa, całusa na dobranoc, zapach w nocy, dotyk, opiekę, troskę, zabawę, śmiech.

To jest to, a reszty się nauczysz, podpowie Ci intuicja, może przeczytasz w tych poradnikach. Ile mleka, ile kaszki, w co się bawić, jak ubrać, gdzie pójść na spacer.

Tylko nigdy nie zapomnij aby być obok, aby ta radość w oczach nie zgasła.

 


Podobało się?

Zostaw po sobie ślad!

Możesz polubić, skomentować, udostępnić 🙂

Albo wracać, będzie mi miło.

Podobne wpisy