Kochanie zrobimy sobie dzidziusia?
Powiedział On do niej pewnego dnia.
Prawda, że wspaniale to brzmi?
A ten czas do momentu poczęcia, jaki jest rozkoszny. Ile prób, romantycznych wieczorów z winem i poranków i dni. Generalnie jest fajnie i upojnie.

 

No a potem ten moment, kiedy już wiadomo, że się udało, bo oto one, dwie magiczne kreski na sikaczu. Radość a czasami strach, co ja zrobiłam miało być później. Mężczyzna zadowolony, pęka z dumy, no, bo jakby jego materiał okazał się w 100 % skuteczny. Tak zdecydowanie jest mężczyzną. Teraz tylko dom i drzewo. I tutaj jego rola się poniekąd kończy. Mówię oczywiście o sferze czysto fizjologicznej. Kobieta, ona ma gorzej. Jej droga dopiero się zaczyna. I tak po kolei przechodzi I trymestr obfitujący w szereg doznać natury kiblowej, następnie II trymestr, tutaj spokojniej nawet zaczyna się cieszyć no i III trymestr, czyli byle się doturlać do porodu. O ile w trzecim trymestrze marzy tylko o tym, aby urodzić o tyle podczas porodu już niekoniecznie. I tak powiększa się dwa razy i jej wszystkie narządy razem z nią, później poród, no tutaj chyba nie muszę przypominać, z czym i jak to się je. Oczywiście musi dojść do siebie po, zajmując się jednocześnie wszystkim dookoła, za wyjątkiem siebie.
On, mąż lub nie mąż, na pewno ojciec, jak już przeżyje ciąże, poród i trochę po porodzie, chciałby bardzo, aby cała reszta wróciła do normy. Optymalny byłby wariant z czasów kochanie zrobimy sobie dzidziusia. A ona? Czy ona też o tym marzy?

Gdyby zapytać kobietę, która ma powiedzmy 6 miesięczne dziecko, załóżmy, że wymagające dziecko, karmione naturalnie, znaczy się cyckiem. Dziecko, które budzi się średnio 6 razy w nocy i jest z tych rzepów wiszących na matce. No, więc gdyby zapytać ją, o czym marzy, na której pozycji byłby sex. Hmmmm pomyślmy. Zakładam, że 99 % kobiet marzyłaby o tym, aby się wyspać. W tym jednym procencie jakaś część chciałaby pójść do fryzjera, kosmetyczki, na siłownię tudzież gdziekolwiek, byle dalej od domu. Co łączy te wszystkie rzeczy? Otóż kobieta jest w nich sama. SAMA, znaczy się, że wtedy nikt nic od niej nie chce, NIC orgazmu również.
I to nie jest tak, że ona już nigdy przenigdy, że celibat. To stan totalnie chwilowy, pojawia się, kiedy mózg działa już na zasilaniu awaryjnym i jedyne funkcje, jakie działają poprawnie to te podtrzymujące funkcje życiowe plus ogarnianie małego ssaka, ale to już natura podobno.

Po rozmowie z moją BBF ( w żargonie młodzieżowym oznacza obecnie tą najlepszą przyjaciółkę), doszłyśmy do wniosku, że facet tego nie zrozumie, ponieważ on zwyczajnie, nie jest w stanie wyobrazić sobie jak czuje się kobieta.

To nie jest przytyk. Ja na przykład nie potrafię zrozumieć, dlaczego on tego nie rozumie. Przecież to banał. Tłumacząc najprościej jak się da, najpierw przytyj 20 kilogramów, potem wypchnij arbuza, następnie, kiedy już to, co uszkodził arbuz, zostanie zszyte, wmawiaj sobie, że wszystko wygląda tak jak kiedyś. W ciągu kolejnych miesięcy schudnij te 20 kilogramów. Nie sypiaj, chodź w staniku do karmienia, tym bardzo sexy 24 h na dobę, no, bo przecież kiedyś nie będziesz już karmić i chciałabyś, aby one, jeszcze jakoś wyglądały i nie zapomnij o tych wysokich gaciach, co mają ściągnąć ten wiszący worek na brzuchu. I w tym całym kołowrotku naprawdę Twoje myśli oscylują wokół łóżka, ale jesteś w nim Ty, kołdra i poduszka. Nikt więcej.

W takich chwilach On, mężczyzna może poczuć się odepchnięty. Zupełnie niepotrzebnie.

Można próbować wyprowadzić go z błędu, wytłumaczyć, można na przykład budzić go za każdym razem, kiedy mały ssak wstaje a po jakimś miesiącu zapytać kąśliwie, na co ma ochotę?
A tak poważnie przecież tak bardzo chciał dzidziusia, to ma : D.

Zapisz

Zapisz

Podobne wpisy