….Jak byłam dzieckiem moja mama wydawała mi kimś wyjątkowym, była niezniszczalna, nie do ruszenia, zawsze stała, zbierała wszystko do kupy, potrafiła otrzeć każdą łzę , znaleźć wyjście z najtrudniejszej sytuacji, była moją opoką, mocarzem. Sensem mojego istnienia, autorytetem, człowiekiem który niczego się nie boi.

Dzisiaj kiedy sama jestem matką widzę ją inaczej. Wiem, że bała się może nawet nadal boi się wielu rzeczy……

Nie tylko ona…….

…Ja nie pracuję, zajmuję się małą w domu – zaczęła rozmowę moja znajoma na placu zabaw – pracowałam w bankowości w korporacji, długo z 10 lat, ale wiesz, nie wiem, czy umiałabym teraz tam wrócić, kiedy całe moje życie sprowadza się do opieki nad nią – mówiąc to wskazała na uroczą małą dziewczynkę z blond włosami – mam teraz wrażenie, że już nic nie umiem, wszystko poszło do przodu, nawet nie wiem jak bym się odnalazła po takiej przerwie, w sumie nie wiem, co dalej. Mała idzie do przedszkola niedługo, trochę się tego boję. Powrotu do pracy, do ludzi, dorosłych ludzi.

…Jak byłam w domu z młodym, miałam wrażenie, że się odizolowałam, były momenty, że bałam się wychodzić z domu, odezwać do człowieka na ulicy. Musiałam szybko wrócić do pracy, nie mogłam sama ze sobą wytrzymać… – dołączyła do rozmowy mama Kubusia.

…Niedługo wracam do pracy, chyba na pół etatu, jak się zgodzą.  Na cały etat trochę się boję, po tych trzech latach, nie wiem, zupełnie nie wiem jak to ogarnąć, dom, szkoła, przedszkole, obiady, męża całe dnie nie ma w domu, wszystko będzie na mojej głowie, może poproszę tatę o pomoc, przeszedł na emeryturę…. Jeszcze Zosia nie dostała się do przedszkola, nie ma miejsc, muszę poszukać dalej….- wtrąciła Justyna…

Weszłam w grupę starszaków, dzieci piaskownicy. Na wylocie do przedszkolnych bram. Takie tematy często są poruszane.

Znacie te uczucia?

Strachu, niepewności, lęku przed czymś, co kiedyś było codziennością?

Ja znam doskonale.

Za każdym razem, kiedy kończył mi się macierzyński i decydowałam się na urlop wychowawczy, odczuwałam strach. Bałam się zamknięcia w schemacie, bałam się monotonni, braku czasu dla siebie, braku kontaktu z ludźmi. Kiedy strach puszczał, oswajałam się z sytuacją, godziłam i nawet było mi dobrze. Stawałam się pełnoetatową mamą, opiekunką, nianią. Umieszczona w bezpiecznym świecie mojego dziecka lepiłam babki z piasku. Tutaj nic złego nie mogło mnie spotkać, może jakaś infekcja, albo zasikany dywan.

Dzień miałam podzielony na pory spania, karmienia, zabawę w zwierzątka.

Piesek robi hau hau, krówka muuuu, o autko jedzie, nie chcesz mniam, mniam, uważaj pod nóżki zaraz się potkniesz, idziemy lulu, czas wstawać pora na obiadek.

Dzieci. Macierzyństwo. Cały świat zamknięty na placu zabaw. Bezpieczna bańka mydlana. Bujany fotel. Takie mam skojarzenia. Człowiek po pewnym czasie zapomina o pracy zawodowej. Lepi babki z piasku.

Wyjście z tego placu zabaw wcale nie jest łatwe. O tym się nie mówi.

O lęku matek się nie mówi. Lęku przed powrotem do aktywności zawodowej. Lęku przed pogodzeniem tego wszystkiego, domu, dzieci, pracy. Lęku, przed tym, jak ja sobie poradzę, po tak długim czasie stawiania tych babek z piasku. Lęku przed opuszczeniem bezpiecznego świata własnego dziecka. Lęku przed tym, jak sobie poradzi dziecko bez nas.

Ludzie patrzą na nas pobłażliwie, jak się uwijamy, pchamy te wózki, robimy zakupy, otrzepujemy kurtkę z bułki, którą je nasze dziecko wisząc na naszym biodrze. Uśmiechają się, przepuszczając nas w kolejce w sklepie, widzą nasze zakłopotanie, jak staramy się wszystko szybko zrobić, uciszamy dziecko, pakujemy zakupy. Potem biegniemy do samochodu. Czasami poczochrane w dresie, bo czasu było za mało. Nie zawsze umalowane. Często spóźnione. Spocone. Może mamy ten luksus, że nie musimy zawsze super wyglądać.

Potem udajemy kotki, pieski, kurki, przytulamy, robimy babki z piasku w bezpiecznym kolorowym świecie naszych dzieci.

Czasami nawet nie przypuszczają, że za każdą mamą w dresie, z rozwianym włosem, stoi pani dyrektor, albo pani kierownik, pracownik biurowy albo naukowy, lekarz, pielęgniarka, farmaceutka. Schowana gdzieś w środku, czeka, zbiera odwagę, aby stawić czoła nowemu etapowi.

Podobne wpisy