Kac moralny w rodzicielstwie, znacie to pojęcie? Na pewno znacie. Każdy rodzic miał z nim do czynienia mniej lub bardziej. Wszak nie jesteśmy perfekcyjni i nie omylni prawda?

Wychowanie małego człowieka nie należy do najłatwiejszy rzeczy, z jakimi przyszło mi się zmierzyć w moim dorosłym życiu. W domu mam trójkę upartych młodych ludzi. Bardzo upartych. Każde z nich ma poczucie własnej wartości, ma swoje zdanie i nie ma problemów z wyrażaniem go w najróżniejszy sposób. I powiem Wam, że o ile ze starszymi jeszcze jakoś balansuję i nie mam uszczerbków na moim zdrowiu psychicznym, bo oni wiedzą, co się stanie jak doprowadzą mnie do furii… O tyle trzeci jest w takim wieku, że …. Lekko nie jest.

Czasami mam więcej czasu.. Więcej cierpliwości i potrafię miarowo oddychać, liczyć do 10 czy tam 1000. Jak już nie mogę, idę pokopać w łóżko w pokoju, obok, aby wrócić z pokerową twarzą i dalej brać udział w rozgrywce z trzylatkiem.  Mam też takie dni, że nie mogę, po prostu nie mogę, śpię mniej, wstałam za późno, mam totalny niedoczas a ON jak to ma w zwyczaju, mówi NIE. I Uj. I takie dni są najgorsze. W takie dni, granica jest bardzo cienka i człowiek robi i mówi rzeczy, których by normalnie nie powiedział i nie zrobił….

A potem pojawia się On, kac moralny w rodzicielstwie. Szturcha i mówi…. no, co ty robisz?! Przecież to Twoje wykochane, wyczekane dziecko?! Co z Ciebie za Matka?! Co z Ciebie za Ojciec?!

Podam Wam taki banalny przykład z dzisiaj. Wstaliśmy za późno. Poza pierwszą, która o dziwo o 7 była już zrobiona. Ale cała reszta w niedoczasie. NM biegał po mieszkaniu, drugi zawodził, że się spóźni a trzeci postanowił nie wstawać z łóżka, bo nie. Jak już wstał, łaskawca, z muchami w nosie takimi, że słyszałam je w łazience, już wiedziałam, że będzie słabo. Potem było za mało masła na bułce, kocyk spadł, kocyk źle przykrywał mu nogi i tak dalej. Taką wisienką na torcie było sikanie. Widzicie, kiedy już starszaki wyszły z domu zostawiając po sobie krajobraz jak po wojnie, miałam 10 minut na ogarnięcie trzeciego i ulotnienie się. Wszystko byłoby super, ale On po całej nocy oznajmił, że nie będzie sikał, bo Nie. Dreptał w miejscu jak kaczuszka, kręcąc kuprem. Czas tykał, mi pot wychodził na skroń a On z błogim uśmiechem i uporem w oczach, przestępując z nogi na nogę, mówił Nie. I nie wytrzymałam. No nie wytrzymałam. Chyba zabrałam mu wszystkie zabawki, zabroniłam lizaków i innych rzeczy, potem były jakieś moje argumenty z czapy. Szkoda gadać. On tylko stał i patrzył tymi wielkimi oczami. Nie złamałam go. Nie da się zmusić do sikania. Finalnie wyszliśmy, on tanecznym krokiem, ja z dymem wylatującym z moich uszu. ….

W przedszkolu szedł za mną, trochę osowiały, już nie wbiegł w podskokach. Popatrzyłam na niego. Usiadł na ławeczce i zaczął ściągać buty. Nie odzywał się do mnie. Kręcił tym tyłkiem, bo siku było tam gdzie było. Porozmawiałam z Panią, poprosiłam, aby zwróciła uwagę na toaletę. Wytłumaczyłam sytuację. Oczywiście dowiedziałam się, że to wspaniałe dziecko, takie grzeczne, i …… I zrobiło mi się przykro. Jak emocje opadły, już wiedziałam, że mogłam tą poranną sytuację rozegrać na milion innych sposobów, mogłam być mądrzejsza i lepsza. Ale nie byłam. Emocje wygrały. Złość na to, że ten mały człowiek tak uparcie nie chce wykonywać poleceń. Nie, bo Nie. I już.

Widzicie…. Jesteśmy ludźmi. Nie jesteśmy idealni. Nie jesteśmy doskonali. Popełniamy błędy. Nasi rodzice też je popełniali i jakoś nas wychowali.

Nie jest to tłumaczenie siebie. Ja już wiem, co zrobiłam źle i mam nadzieję, że w podobnej sytuacji zachowam się lepiej…. Mądrzej….  A jak już nie będę mogła wytrzymać, przywołam sobie obraz tych smutnych oczu i dam radę. Mam nadzieję…

Najważniejsze, to nie dać się zwariować. Nie da się być idealnym rodzicem. Tacy nie istnieją. Nawet jak na zewnątrz wszystko wygląda cukierkowo….. Ich nie ma. Może stwarzają pozory nieskazitelności…. Ale to są tylko pozory.

Mamy emocje, gorsze dni, gorsze poranki, gorsze momenty….

Takie jest życie. Jeżeli w domu jest kilka osobników, każdy ze swoim dobrodziejstwem inwentarza, to proszę ja Was. No nie da się zawsze uśmiechać. Emocje są ludzkie. Trzeba tylko nauczyć się wyciągać wnioski z tych trudniejszych sytuacji. Następnie tego małego człowieka należy przeprosić. Przytulić, wytłumaczyć i iść dalej. Starać się być lepszym dzień po dniu. Rodzicielstwa uczymy się całe życie. Całe…..

Także, jak Ty też masz dzisiaj kaca moralnego, to nie jesteś sam, ale jutro będzie lepiej. Może właśnie nauczyłeś się nowej rzeczy? Może dzięki temu, jutro będziesz mądrzejszy? A teraz przytul swoje dziecko do serducha i żyj najlepiej jak potrafisz. Ja tak zrobię.

Może również zainteresuje Cię temat Czwarty trymestr ciąży o którym się nie mówi.

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  Możecie go też udostępnić swoim znajomym. Dziękuję! :*

Podobne wpisy