Zawsze chciałam pisać. Już w szkole podstawowej moja nauczycielka popychała mnie w tym kierunku. Był czas, że gryzmoliłam wiersze w starym notatniku, później chciałam stworzyć książkę, ale zawsze brakowało mi cierpliwości, a później było życie

……..

Skończyłam studia, poszłam do pracy, która z pisarstwem miała niewiele wspólnego. Wieczny niedoczas i życie w biegu.

Dopiero na urlopie wychowawczym zrodził mi się w głowie pomysł bloga. Oczami wyobraźni widziałam swój kawałek podłogi w wirtualnej przestrzeni, gdzie będę mogła pisać, poznawać ludzi, zbudować coś od początku. Aż mi się oczy świeciły, zresztą nadal mi się świecą, jak teraz wracam wspomnieniami do tamtego czasu.

Blog w kilku krokach, Ty też to potrafisz.

Niestety nie wiedziałam jak się za to zabrać, szukałam na forach internetowych informacji odnośnie serwisu. Byłam samoukiem, więc chciałam zacząć od czegoś, co ogarnę mentalnie, a później się zobaczy. Finalnie zarejestrowałam się na darmowej platformie, którą mi polecono i zaczęłam tworzyć swoje miejsce w sieci. Kwestie techniczne ogarnęłam szybko, darmowy szablon okazał się dosyć ubogi, zdecydowanie nie spełniał moich oczekiwań, poza tym moi kochani w miarę jedzenia apetyt rośnie, a ja raczyłam swoje oczy stronami znanych blogerów, które nijak się miały do mojego skromnego blogowego M1. Zaczęłam drążyć temat co zrobić aby było lepiej.

Doszłam do wniosku, że kluczem do wizerunku jest zakup szablonu w pełnej wersji, która będzie zwyczajnie bogatsza i dzięki temu zaspokoi moje poczucie estetyki. Wiązało się to z nakładami finansowymi.

Znajomy był grafikiem i programistą więc mógł mi pomóc od strony technicznej. Pojawił się jeden problem. Mój blog był na darmowej platformie, nie miałam własnej domeny, inwestowanie w niego w takiej formie nie miało sensu. Poza tym, co będzie, jeśli coś się stanie z serwisem? Cała moja praca i włożone pieniądze znikną, a o takich sytuacjach słyszałam.

Postanowiłam zacząć z innej strony, poszukałam hostingu, następnie wybrałam domenę, a na końcu wykupiłam szablon, który spełniał moje oczekiwania.

Tak powstał mocny, stabilny szkielet. Mogłam spokojnie zacząć budować swoje blogowe wypasione mieszkanie. Miałam odpowiednie narzędzia i poczucie bezpieczeństwa. Wiele nocy spędziłam nad nim, tyle emocji, nauki, błędów, nerwów, wzlotów i upadków. A ile razy chciałam to rzucić w pierdy?

Takie były początki, teraz z dumą patrzę na efekt mojej pracy.

Nawet nie przypuszczałam, że aż tyle mi da prowadzenie bloga.

To nie jest tylko pisanie, wiąże się z nim doskonalenie na wielu płaszczyznach.

Obsługa szablonów.

Robienie ładnych zdjęć.

Obróbka graficzna.

Tworzenie grafik, obrazków.

Odmęty SEO.

Budowanie social mediów.

Pisanie ciekawych tekstów.

……….

To tylko niektóre aspekty.

Blog to nie tylko własne miejsce w sieci, jest również marką, którą budujemy. Dumnie brzmi prawda? Dlatego tak ważne są aspekty bezpieczeństwa.

Hosting to nie tylko strona WWW, ale również pewność, że nagle nie utracimy efektu naszej ciężkiej pracy. Co się na niego składa?

Kopia bezpieczeństwa. Co to znaczy? Mówiąc najprościej, dane z naszej strony są zapisywane i w sytuacji, kiedy coś się dzieje z serwisem, można je odzyskać.

Certyfikat SSL. Czyli szyfrowanie danych. Jak to rozumieć?
Nikt nie wykradnie danych, które ktoś zostawił na przykład w formularzu kontaktowym.

No i oczywiście firewall. Potocznie zwany internetową zaporą. Dzięki niej twoja strona jest chroniona przed atakami z zewnątrz.

Proste i oczywiste. Każdy z was może zaistnieć w internecie, marzenia są po to aby je realizować a nie kolekcjonować na półce, pamiętajcie o tym, bardzo Was proszę.

Jeśli jesteście zainteresowani tematyką, zachęcam do lektury artykułu o tu ===>>> KEI

 

Blog w kilku krokach, ty też to potrafisz.

 

*Tekst powstał w ramach projektu #ModaNaHosting.

Podobne wpisy