Chciałam się z wami podzielić pewną refleksją. Może będzie to wskazówka, może nie, w każdym razie wydaje mi się, że jest to bardzo ważne.

Zastanawialiście się, co wystarczy zrobić, aby być zwyczajnie dobrym rodzicem, albo inaczej jak sobie pomóc, aby było łatwiej?

Bo wychowanie dzieci to nie bułka z masłem.

Już wam mówię….

Wystarczy zaakceptować nasze dziecko takim, jakie jest. To wszystko. To jest klucz, podstawa, fundament, bez tego zwyczajnie się nie da, albo robi się bardzo trudno.

Mówię tutaj o akceptacji jego cech, predyspozycji, możliwości, czasami odmienności od rówieśników. Nie jest to równoznaczne z brakiem pracy nad dzieckiem, ale pracujmy nie po to, aby to dziecko spełniło nasze oczekiwania, tylko po to, aby pomóc jemu odnaleźć się w świecie, właśnie takim, jakie jest, z tymi możliwościami, jakie ma.

Taka akceptacja, wcale nie jest łatwa i oczywista w sytuacji, kiedy nasz maluch nie jest idealny. Może się wolniej rozwijać, później zacząć mówić, mieć problemy z adaptacją wśród rówieśników. Tutaj mogłabym podać wiele punktów, w każdym razie chodzi o to, aby się nie poddać, nie wściekać, nie oczekiwać od niego, że zacznie spełniać te wszystkie wymagania, które stawia świat, że będzie takie jak powinno być według książek, norm społecznych, wskaźników, bo może zwyczajnie nie potrafi.

Nie każdy będzie geniuszem, mistrzem gry na fortepianie, poetą.

Takie wieczne oczekiwania rodzą jedynie złość, frustrację i totalny brak poczucia wartości naszego malucha, który cały czas musi udawać kogoś innego, tylko, dlatego, że jego rodzice inaczej sobie wyobrażali rodzicielstwo, a może zwyczajnie chcieli, aby ono, dziecko, było inne, bardziej doskonałe, mniej płaczliwe, bardziej odważne, może, aby sprawiało mniej problemów.

Nie jest tak, że mamy jakąś wizję, naczytamy się poradników, stworzymy jakiś idealny obraz, założymy, że będzie takie i takie, osiągnie to i tamto?

Poza tym, czy to nie jest pójście na łatwiznę? Udawanie, że nie ma problemu w nas samych? Kiedy zwyczajnie nam się nie chce podjąć trudu i zrozumieć, wejść w to nasze dziecko, poczuć je właśnie takim, jakie jest? Wyjść z pudełka norm, prawidłowości, oczekiwań?

Rodzicielstwo wymaga od nas samych pracy, doskonali nas, otwiera, szlifuje, jeżeli tylko na to pozwolimy i damy mu się ponieść.

Dzieci są nam dane z jakiegoś powodu, właśnie takie a nie inne, i my na pewno sobie poradzimy z ich wychowaniem, z akceptacją, damy im miłość, bezpieczeństwo i wiarę we własne możliwości, jeżeli tylko tego zechcemy, otworzymy się i włożymy w to pracę.

Wiecie, jakie jest największe zaskoczenie? Zmiana, jaka się w nas samych dokona. Czasami nawet nie zdajemy sobie sprawy jak dzieci nas zmieniają, jak tylko im na to pozwolimy.

Ja nie zdawałam sobie sprawy ile dobrego dostanę od moich dzieci. Jak innym człowiekiem się stanę. Naprawdę. Coś niesamowitego, ale kosztowało mnie to ogrom pracy i cały czas kosztuje. Wiem, że warto.

Spójrz na świat oczami swojego dziecka, postaraj się je zrozumieć, kochaj najmocniej jak potrafisz, akceptuj je i pomagaj każdego dnia, zrozum, że ono jest wspaniałe ze wszystkim niedoskonałościami. Dzięki tobie ze wszystkim sobie poradzi i będzie wiedzieć, że jest wyjątkowe właśnie takie jakie jest.

A jakim rodzicem TY jesteś?

Podobne wpisy