Z katarem do przedszkola? Powiedzcie szczerze, kto z Was nie miał dylematu, czy posłać dziecko do przedszkola z katarem? Wszak katar jest powszechny, szczególnie w sezonie jesienno zimowym i wczesno wiosennym, czyli hmmm przez 70 % roku przedszkolnego? Dobrze liczę? Niestety nie chce być inaczej.

Rodzice, którzy pracują zdalnie, nie są aktywni zawodowo tudzież mają do dyspozycji babcię, nianię, jakoś sobie radzą i faktycznie mają taką możliwość, aby zostawiać malucha w domu, jak tylko coś ich niepokoi. Druga grupa rodziców musi sobie jakoś radzić i balansować, aby nie zaszkodzić dziecku, nie podpaść innym rodzicom i zwyczajnie nie zostać zwolnionym z pracy, przez notoryczne przebywanie na L4. Rodzice dzieci do 14. roku życia mogą pozostawać na zasiłku opiekuńczym przez 60 dni w ciągu roku kalendarzowego. Pytanie jak na to patrzy pracodawca? Niestety nie każdy będzie wyrozumiały to raz a dwa czasami funkcje, jakie rodzice pełnią w pracy zawodowej, zwyczajnie nie pozwalają na tak długą absencję. Poza tym biorąc po uwagę to, że dzieci w sezonie jesienno-zimowym, chorują bardzo dużo, trudno przez cały ten czas izolować je od rówieśników.

Katar jest trudnym tematem, ale warto do niego podejść na chłodno.

Zanim zaczniecie panikować, weźcie kilka głębokich wdechów i zwyczajnie przyjrzyjcie się swojemu dziecku. Zapytajcie się o samopoczucie.

Na co należy zwrócić szczególną uwagę?

Czy maluch ma podwyższoną temperaturę. Wiem, że jest teoria, która mówi, że 37, 5 to jeszcze nie jest gorączka, dzieci z natury mają podwyższoną ciepłotę ciała, ale każdy z Was zna swojego szkraba, i dla jednego 37, 5 to nic a dla drugiego to początek czegoś większego i należy go zostawić w domu.

Czy dziecko nie jest ospałe, apatyczne, nie ma apetytu, nie ma siły wstać, jest marudne, drażliwe.

Czy dochodzą dodatkowe objawy takie jak ból głowy, stawów, osłabienie, ból gardła, drapanie w gardle, ból brzucha, kaszel, wysypka.

Jeżeli odebraliście latorośl z katarem z przedszkola, zapytajcie Panią, czy był apatyczny, miał apetyt i tak dalej. Ja miałam taką sytuację, że odebrałam trzeciego z katarem. Opiekunka powiedziała, aby przyszedł następnego dnia, bo nie wykazywał złego samopoczucia, poza tym według niej taki delikatny wyciek z nosa, to jeszcze nie powód, aby zostawiać go w domu. Oczywiście zaleciła obserwację w domu.

Jak już ustalicie, że poza katarem młodemu człowiekowi nic nie dolega, zwróćcie uwagę, jaki jest ten katar.

Jeżeli jest zielony, żółty, gęsty biały należy uważać i dobrze skonsultować to z pediatrą. Często może to być katar o podłożu bakteryjnym. U nas tak było zawsze. Kropelki do oczu dawały radę. Taki katar lepiej zbić możliwie najszybciej w zarodku, bo na jego podłożu rozwijają się inne choroby dosyć szybko.

Jak leci jak z kranu wiadomo zostawiamy w domu.

A jeżeli mamy delikatny wyciek z nosa, dziecko jest wesołe, nie przejawia objawów złego samopoczucia, które wskazywałoby na początek czegoś większego, można zaryzykować.

Czasami mija po jednym dniu. To jest delikatny temat, jednak uważam, że nie ma, co popadać w skrajności. Smarkają się wszyscy, Panie w sklepie, nie wiem, kasjerki, ludzie na ulicy. Generalnie nie da się, aż tak uchronić dziecka od wirusów. Poza tym dziecko musi mieć kontakt z patogenami, bo inaczej nie nabędzie odporności. Pisałam o tym w poprzednik artykule Dlaczego dzieci w przedszkolu chorują

Natomiast, jeżeli maluch jest chory ewidentnie, należy zostawić go w domu i zachować się po ludzku. Czyli nie faszerować lekami przeciw bólowymi i posyłać na siłę do placówki, licząc po cichu na to, że jakoś sobie poradzi.  Dziecko JAKOŚ sobie poradzi, ale czy to o to nam chodzi? Aby osłabione starało się wytrwać do tej 16? Nie. Zdecydowanie, kiedy widzicie, że małemu człowiekowi coś dolega, reagujcie.

Może również zainteresuje Cię temat Tadek niejadek. Moje dziecko nie chce nic jeść.

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  Możecie go też udostępnić swoim znajomym. Dziękuję! :*

Podobne wpisy