Nauka sikania na nocnik. Samodzielne sikanie u dziecka to nie byle co. Teraz to wiem. Chociaż muszę Wam powiedzieć, że nie zakładałam jakiś perturbacji. Do tematu podchodziłam na luzie. Zresztą nawet o tym pisałam TUTAJ. Pierwsza zaczęła korzystać z nocnika jak miała 2, 5 roku. Nie było całkiem bezproblemowo. Miała jakiś incydent z kupą na chodniku, ale generalnie ogarnęła temat. Nawet się nie namęczyłam, może na początku troszeczkę. Siadała, sikała. Drugi tak samo. Opanował kwestie trzymania ptaszka i dzielnie gasił pożary gdzie się dało.

A trzeci. Trzeci to uparciuch. Ale taki UPARCIUCH, że albo będzie tak jak on chce, albo nie będzie wcale i Uj.

Dostał się do przedszkola. Od września ruszamy. Nawet nie wiecie jak ja się cieszę. Jak bardzo, ale czas nas goni a On ma alergię na wszystko, co wygląda jak nocnik, kibel, na drzewa, krzaki. To jest jego siusiak, jego jajka, i on się dzielić nie chce. Dosłownie. To zabawnie brzmi, ale Natan doskonale wie, co chce a czego nie będzie robić. I jak mówi, że nie będzie sikał to nie będzie.

Teorię mamy opanowaną. Do perfekcji. Trzeci wie, kiedy mu się chce, wie, kiedy idzie dwójka. Trzyma dzielnie i …… no właśnie trzyma. Trzyma tak długo, że nie wytrzymuje i finalnie sika, ale nie tam gdzie powinien.

Sika tylko w majtkach, nie lubi latać bez. Sika na szczęście na podłogę, raz na jakiś czas, ale z przytupem, bo zbiera pół dnia. Koledzy samodzielnie sikający nie wpływają na niego motywująco. Wcale. Owszem popatrzy, ale bez entuzjazmu. Oczywiście, wie, że tak trzeba, że jest duży. Ale nie ma na to ochoty. I nie wiem, co zrobić.

Moja intuicja podpowiada mi, że on już jest na tym etapie, że to już czas. Rozumie, potrafi mi wszystko opowiedzieć. Nie mam tego problemu, jak przy pierwszej, która na początku zwyczajnie nie ogarniała potrzeby i musiałam poczekać. Jak już wiedziała to poszło. Ale…… on zwyczajnie nie podjął takiej decyzji, że będzie sikać na nocnik. Na kibelek też nie będzie, bez majtek biegać nie będzie, a na prośbę może zrobimy siusiu reaguje fochem. Tupie nogą mówi nie i tyle. Żadne nagrody, oklaski nie przynoszą skutku. W drugą stronę tym bardziej.  I jestem w czarnej dupie. Ma nocnik w kształcie toalety, nakładkę ma. Nawet poszliśmy razem do sklepu kupić nowe majteczki. Samodzielnie wybrane. Teoria tak jak wam mówiłam na medal. I na tym koniec.

Taki przypadek.

Z drugiej strony wiem, że sikanie to tak delikatna sprawa. Wszelkie mocniejsze naciski mogą skutkować niekorzystnie. Moja znajoma mi opowiadała, że jej córka nie chciała robić kupy inaczej, niż w pampersa. Sikała na medal, ale kupa niekoniecznie. I rozumiecie, ona bardzo chciała, aby ta mała zaczęła robić ją tam, gdzie powinna. Już była całkiem duża. I tak ją naciskała, że dziecko przestało się załatwiać w ogóle. Potem pojawiły się zaparcia, hospitalizacje i inne takie mało wesołe rzeczy. Więc nie naciskam. Czekam cierpliwie a czas ucieka. Liczę po cichu na to, że w którymś momencie jakieś kulki się zderzą i zacznie sam. Tak po prostu. A na razie….

I tym razem nie będzie puenty. Tylko pytanie. Czy mieliście podobne problemy? Może macie jakieś magiczne patenty, którymi moglibyście się ze mną podzielić? Jakieś pokrzepiające historie, cokolwiek…

Będę zobowiązana bardzo. Oczywiście poczekam cierpliwie, aż królewicz wrazi chęć i zasiądzie na tronie, ale …. może ktoś coś….

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  Możecie go też udostępnić swoim znajomym. Dziękuję! :*

Podobne wpisy