…Chyba nigdy nie zakładała, że będzie sama wychowywać swoje dzieci, zostanie samodzielną matką w pełnym tego słowa znaczeniu i samotną. Chociaż, ktoś z boku mógłby powiedzieć, że koło niej cały czas byli znajomi dalsi i bliżsi, przyjaciele, rodzina czasami pojawiała się na horyzoncie, miała też ich, kopie swoich oczu, nosa, skrzywionego palca u prawej ręki i blond włosów. Nie była sama, była osamotniona w samodzielności i odpowiedzialności. To chyba właściwe słowo.

 

Taka była, samodzielna i samotna matka.

W ciągu dnia nie miała czasu się nad tym zastanawiać, cały czas biegła, rano pobudka, wyjście z psem, szybkie kupno bułek w sklepie na rogu, powrót, budzenie dzieci, fochy te mniejsze i większe, błyskawiczne śniadanie, standardowe nie zrobię, nie wezmę, a po co i dlaczego, potem pęd do szkoły i pracy.

Jak było ciepło wsiadała na rower i jechała. Zostawiała za sobą wszystko, dzieci, odpowiedzialność, która przygniatała ją wieczorami tak mocno, że nie mogła złapać oddechu .

Jechała jak najszybciej, aby poczuć wiatr we włosach, przymykała oczy, zwracała twarz w stronę słońca, które dawało jej namiastkę ciepła. Była to jedna z nielicznych czynności w ciągu dnia, sprawiająca jej tak ogromną radość.

Później brała udział w maratonie, wyrobić się ze wszystkim, odebrać dzieci na czas ze szkoły, czasami od znajomych, którzy dzielnie pomagali, wcielając się w rolę kolejnych cioć i wujków. Wyjść z psem zrobić szybkie zakupy na obiad, ugotować obiad, podać obiad ogarnąć mieszkanie, ogarnąć dzieci, pomóc przy lekcjach, wysłuchać tysięcy opowiadań o tym, co zrobił Janek ten z 2d i Paulina, wytłumaczyć, dlaczego ludzie nie są doskonali, otrzeć łzy, przytulić znaleźć czas na zabawę, powiedzieć dobranoc i kocham cię milion razy.

Na wieczór wychodziła kolejny raz z psem, którego miała nie mieć i wracała do domu. Przeważnie była 23, ale to jeszcze nie był koniec, jeszcze prace zlecone, bo trzeba z czegoś żyć, podstawowe wynagrodzenie nie zaspokajało potrzeb na tyle, na ile chciała, więc walczyła o parę złotych. A państwo uważało, że zarabia wystarczająco dużo, więc o funduszy alimentacyjnym mogła zapomnieć. Czasami była tak zmęczona , że miała ochotę walić głową w ścianę, z bezsilności.

Potem kładła się spać, przynajmniej próbowała, wtedy najbardziej odczuwała jej obecność.

Bezszelestnie zakradała się, przemykała pod ścianą i zajmowała miejsce w salonie.

Nie umiała jej wygonić, wyrzucić za drzwi, obezwładniała ją każdego wieczora doprowadzając do płaczu.

Samotność.

O ile dawała sobie radę w ciągu dnia, wieczorami się poddawała, kiedy owijała się kołdrą najmocniej jak potrafiła wtulając głowę w poduszkę, walczyła z obezwładniającym ja lękiem, napędzanym brakiem oparcia w drugim człowieku, który miał być, ale mu nie wyszło.

Bała się o to czy da radę, co się stanie gdyby jej zabrakło, a jak straci pracę, co wtedy? Samotność tylko klaskała w dłonie śmiejąc się szyderczo.   

Rano wstawała gotowa do walki o nowy dzień, zakładała uśmiech, malowała oczy, i biegła.

Na co dzień była dzielna, jechała na swoim rowerze. Przenosiła góry. Tylko wieczorami, kiedy wszyscy spali, kiedy zdjęła uśmiech i zmyła makijaż, kiedy leżała bezbronna w łóżku owinięta kołdrą, która dawała namiastkę poczucia bezpieczeństwa……

Jaka jest dzisiaj?

Gdybyś ją spotkała zobaczysz wesołą kobietę, z błyskiem w oku.

Czasami jak się uśmiechnie widać na jej twarzy sieć zmarszczek, jakąś bruzdę, która została.

Ma lepsze i gorsze dni, rzuci mięsem, popłacze w poduszkę, ale wieczorami kładzie się w ciepłym łóżku, już nie musi otulać się szczelnie kołdrą, aby czuć się bezpiecznie.

Trudno o morał tej historii, ale jest szczęśliwe zakończenie. Pewna sprawiedliwość.

Życie bywa przewrotne, nie wiesz, kogo spotkasz za rogiem, co się wydarzy za miesiąc, dwa a może rok.

Jak bardzo może zmienić się Twoje życie, w jak innym miejscu możesz się znaleźć.

Jeżeli teraz płaczesz w poduszkę, albo szybko opłukujesz twarz zimną wodą, żeby w pracy nikt przypadkiem nie zauważył, że coś się dzieje, nie martw się, wszystko się może zmienić, tylko zachowaj wiarę, nadzieję i nigdy się nie poddawaj. Nigdy.

 

 

 

Podobne wpisy